|
Zastanawiałeś(-aś) się kiedyś jak byś się zachował(-a), gdyby tak znikąd w twojej miejscowości pojawiły się krwiożercze
dinozaury? Myślisz że udałoby Ci się przeżyć takie spotkanie? Jeżeli tak, to zagraj w Dino Crisis firmy Capcom.
Akcję gry osadzono w niedalekiej przyszłości. Głównym mącicielem jest niejaki doktor Kirk. Początkowo pracował on dla rządu. Miał wymyślić sposób na pozyskiwanie czystej energii. Kiedy jednak badania nic nie
dały, ów rząd zamknął mu laboratorium. Cwany doktorek chcąc się uwolnić upozorował wypadek w którym rzekomo zginął. Minęły trzy lata i okazało się że Kirk wcale nie wącha kwiatków od spodu, lecz bawi się w eksperymenty z czystą energią na Wyspie Ibis. Decyzja rządu jest natychmiastowa - wysyłają specjalny oddział, który ma zbadać zaistniałą sytuację oraz, o ile to możliwe, złapać doktora.
W skład grupy wchodzą Gail, weteran tego typu akcji, który woli używać broni zamiast mózgu. Rick, spec od łamania zabezpieczeń, lubiący ruszyć szare komórki. Regina, wszechstronnie uzdolniona, jedyna kobieta w zespole oraz Cooper. Ten ostatni ma wyjątkowego pecha i ginie już na początku misji.
Po dotarciu na miejsce, członkowie oddziału odkrywają, że na wyspie pojawiły się...
dinozaury.
Właśnie - dinozaury. W przeciwieństwie do serii Resident Evil, mamy do czynienia z naprawdę niezwykle wytrzymałymi, krwiożerczymi bestiami. I tak panowie z Capcomu zaserwowali nam raptory, które potrafią przedostać się przez drzwi lub przeskoczyć wysokie ogrodzenie. Z powietrza zaatakować nas mogą ogromne pterodaktyle. W laboratorium zadomowiły się allozaury. To jednak nic w porównaniu z królem dżungli. T-Rex to prawdziwa maszyna do zabijania. Nie robi sobie nic z kilkusetkilogramowych kontenerów czy budynków - po prostu niszczy je.
Do eksterminacji dinozaurów muszą wystarczyć nam trzy giwery: pistolet, shotgun oraz granatnik. Może nie za dużo, ale w tym wypadku wystarcza. Każdą z broni można dodatkowo rozbudować, poprawiając tym samym jej właściwości bojowe. Ale to nie wszystko. Otóż mamy możliwość używania strzałek z nabojami usypiającymi lub trucizną (po uprzednim załadowaniu ich do shotguna). Zatem nie musimy eliminować każdego gada. To bardzo pomocne rozwiązanie tym bardziej, że amunicji nie ma za wiele.
Jako że Dino Crisis to rasowy survival-horror, nie mogło zabraknąć różnego rodzaju łamigłówek czy zagadek. Niektóre są proste do rozwiązania, ale i zdarzają się takie, które wymagają użycia większej ilości szarych komórek. W jednej z takich zagadek musimy, posiadając kartę magnetyczną oraz skaner do ściągania odcisków palców, znaleźć właściciela owej karty i pobrać mu odciski palców. Dopiero wtedy będziemy mogli otworzyć drzwi. Żeby jednak nie było aż tak trudno, w grze ukryto podpowiedzi.
Panowie z Capcomu, chcąc odświeżyć gatunek, wrzucili kilka naprawdę niezłych pomysłów. Po pierwsze w grze umieszczono specjalne sekwencje (bardzo podobne do przerywników filmowych) podczas których musimy bardzo szybko naciskać przyciski na padzie. Jeżeli nam się nie uda to... giniemy. Po drugie w momentach krytycznych (np. gdy pokłóci się drużyna) musimy dokonywać wyboru, którego z członków drużyny poprzemy. Dzięki temu prostemu zabiegowi można skończyć grę kilkukrotnie, za każdym razem rozgrywając partię inaczej.
To nie koniec nowości w Dino Crisis. Zmianie uległ system inwentarza i przez to stracił on na przejrzystości. Niemniej po krótkiej chwili można się do niego przyzwyczaić.
Zniknęły także dobrze znane z RE skrzynie. Ich odpowiednikami w DC są E-BOXy i dzielą się na trzy kolory: zielony, żółty, czerwony. By je otworzyć, trzeba użyć bezpieczników (jednego, dwóch, trzech - w zależności od boxów). Początkowo ich użytkowanie
może
sprawiać problemy, ale tak jak w przypadku inwentarza da się do tego rozwiązania przystosować. Ostatnią ułatwiającą życie zmianą jest system zapisywania gry. Nie trzeba zbierać żadnych szpul, wystarczy że wejdzie się do pokoju oznaczonego symbolem 'S' a przy jego opuszczaniu będzie można zapisać stan gry.
Od strony audio-wizualnej Dino Crisis prezentuje się nieźle. Kompleks naukowo-badawczy po którym
się poruszamy, wygląda poprawnie. Sylwetki dinozaurów wyglądają realistycznie, a ich animacja nie budzi zastrzeżeń. Podobnie ma się sprawa z sylwetkami głównych bohaterów. Zastrzeżeń nie można mieć również do oprawy dźwiękowej. Wszystkie odgłosy wydawane przez dino mrożą krew w żyłach, a szczególnie kiedy odezwie się T-Rex. W co gorętszych momentach usłyszeć można bardzo klimatyczną muzykę. Nie ma jej za dużo, ale to co jest, w zupełności wystarcza.
Podsumowując, Dino Crisis to bardzo udana gra z gatunku survival-horror. Przypadnie do gustu szczególnie miłośnikom dinozaurów oraz ludziom lubiącym różnego rodzaju łamigłówki. Jeżeli jesteś taką właśnie osobą to DC jest dla Ciebie. A
pozostali? No cóż, niech spróbują. To przecież nie boli:).
aLeRT
|
|