Menu

  Kąciki gier



[recenzja] WCW Backstage Assault


Wrestling to odmiana zapasów popularna w USA i Wielkiej Brytanii. Zawodnicy walczą na ringu i używają różnych ciosów, których używać nie można w normalnych zapasach. Największą gwiazdą tego sportu był przez lata Therry Hogan, znany powszechnie jako Hulk Hogan. To w dużej mierze dzięki niemu ta dyscyplina stała się tak popularna. Zawodowy wrestling stał się tak lubiany, że na takie zawody przychodzą całe rodziny.

Producenci gier swoimi czujnymi nosami wyczuli rozkręcający się w ogromnym tempie interes. Postanowili wykorzystać popularność wrestlingu i zarobić na nim dużą kasę, wydając gry bazujące na tej dyscyplinie sportu. Jedną z takich produkcji jest Backstage Assault, a jej producentem jest EA Sports. Fajnie, co? Chyba raczej nie, bo ta gra im się za bardzo nie udała. 

Jak każdy wrestling, "BA" zalicza się do gatunku bijatyk. Akcja każdej walki rozgrywa się na zapleczach areny. Jest to na pewno jakaś odskocznia od tradycyjnych walk na ringu, jednak nie do końca, ponieważ istnieją także takie zapasy, które łączą w sobie walki na ringu, a także poza nim. Więc raczej nie spodziewajcie się rewelacji odpalając ten tytuł (jeśli ktoś w ogóle się nim zainteresuje).

Po pierwsze - kwestia techniczna gry. Denerwujące są przede wszystkim loadingi. Po długim okresie oczekiwania ujrzałem zawodników. W wyglądzie ciała przypominają trochę małpy, do tego pikseloza na ich twarzach mocno rzuca się w oczy (chociaż twarze niektórych zawodników prezentują się nawet dobrze). Ich ruchy są "robocie" (?), a sterowanie co najmniej niewygodne. Co gorsza, zauważyłem także jeszcze jeden poważny błąd twórców. Otóż po ujrzeniu menu głównego, w oczy rzuciło mi się bardzo dużo trybów rozgrywki tj. Hardcore Challenge itp. Jednak po przetestowaniu wszystkich mogę powiedzieć, że to wszystko to pic na wodę. Wszystkie te tryby to wciąż to samo - jedna walka, potem następna, potem jeszcze jedna i koniec gry. Nie ma chociażby walki w klatce, która jest przecież tak popularna w tej dyscyplinie (choć jest trochę podobna do tego arena). Kolejną wadą jest wyjątkowo mały wachlarz ciosów. Szkoda, że nie ma słynnych ciosów Goldberga, które tak przyjemnie oglądało się w telewizji. Ratunkiem dla tego błędu jest możliwość skakania z beczek, samochodów i ramp na przeciwnika. Ciekawie także prezentują się rzuty o ziemię.

Narzekam, narzekam ale jest też kilka zalet - przede wszystkim areny walk. Zmagać z przeciwnikami będziemy się m.in. w wielkim garażu, w łaźni oraz w składowni opon i innych części samochodowych. Cieszą też "ruchome elementy". Przecież w żadnej grze o wrestlingu nie mogło zabraknąć obijania przeciwnika skrzyniami czy kijami do golfa:). Dużym plusem jest także możliwość stworzenia własnego zawodnika, ale niech mi ktoś powie w jakiej porządnej grze traktującej o tym rodzaju "rozrywki" nie ma takiej opcji...? Cały urok psuje głównie ogromna "kanciastość" i postaci, i aren, nawet biegających wkoło zwierząt (to nic, że takowych nie ma;)).

Oczywiście jak to w EA Sports, Backstage Assault jest doskonała licencyjnie. Walczyć tu możemy m.in. Kevinem Nashem, Goldbergiem, Jeffem Jarrettem, Hulkiem Hoganem i wieloma innymi legendami wrestlingu. Przed każdą walką pojawiają się też filmiki walczących zawodników, krótko przedstawiając ich ringową historię (w tej kwestii Hogan rządzi!). Usłyszeć możemy dużo licencjonowanej muzyki, ale o tym później. Skupmy się na dylemacie: po co EA inwestuje tyle kasy w licencje, skoro nam, Graczom potrzebna jest dobra rozgrywka (podpowiem - to nakręca grze klientelę, widziałeś wyniki sprzedaży gier od EA;)? - dop. Sarge)? Godna pochwały jest polityka Konami, która m.in. w PES zamiast na licencji skupia się na robieniu dobrej gry. 

Udźwiękowienie na pewno sprawi, że po wielu chwilach spędzonych z "BA", wasz humor znów będzie "umiarkowany". Muzyka oczywiście nie powala, ale jest jednym z nielicznych pozytywnych elementów w tym tytule. Podczas pobytu w menu głównym, posłuchać można naprawdę fajnych kawałków. Cieszą także dźwięki podczas walki. Naprawdę, każdy chciałby usłyszeć dźwięk łamanego kija na głowie:). Poza tym, jest też jeden szkopuł - brakuje muzyki podczas walki. Wiem że w wielu grach tego typu nie ma podczas zmagań żadnych melodii, ale każdy zamiast muzyki w menu chciałby usłyszeć coś, gdy rzuca się przeciwnikiem o ziemię. Jak każda bijatyka, tak i też ta dużo lepiej prezentuje się w Multiplayerze. Ocena jest jaka jest, ale za grę dwuosobową do oceny dodałem mniej więcej 0.5 punktu. Gdyby tak jeszcze poprawić grafikę i rozbudować wachlarz ciosów - gra mogłaby dostać nawet ocenę 7! 

Mnie ta produkcja o dziwo bardzo wciągnęła i nie chciała puścić przez dobre kilka godzin... jednak to raczej maksymalny czas, jaki można jej poświęcić. Zapaleńcom wrestlingu na pewno ujdzie, jednak komuś kto szuka dobrej bijatyki, nie polecam. Jest wiele innych gier traktujących o tej dyscyplinie sportu, które są naprawdę godne uwagi. Warto wspomnieć także o tym, że gra wyszła także na Nintendo 64.

Mar'cin



Copyright © 2005 PSX GAMES. Design by Aras.